To nie jest kraj dla starych ludzi?

przez , 23.wrz.2015, w Wpisy

Wczorajszy dzień mam cały czas przed oczami. Wracając z córką z przedszkola zauważyłam starszego pana schludnie ubranego, który z wyciągniętą czapką żebrał o parę groszy. Widać było że pan jest zadbany, czysty podeszłam do niego mówi mi że na leki zbiera i na coś do chleba. Opowiedział mi że całe życie pracował uczciwie a teraz na stare lata ledwo mu na chleb starcza i to wszystko a co dopiero na leki. Cios! Jakim prawem człowiek w XXI wieku nie ma za co kupić jedzenia, człowiek który całe życie uczciwie pracował.

Miałam tylko 20 zł i mu dałam nie jesteśmy jakimiś bogaczami, ale bez tych 20 zł możemy żyć. A on na widok banknotu uśmiech od ucha do ucha, łzy w oczach dziękował mi tak jak bym mu ofiarowała, co najmniej 1000 zł.

Czy ten świat już oszalał?!

Pytam-Co nas czeka na starość ?(aż boje się pomyśleć).

Może się okazać że za te głodowe emerytury, które rząd nam planuje dać ja też będę kiedyś zmuszona żebrać o pomoc. Ile ten człowiek musiał mieć w sobie odwagi i determinacji a z drugiej strony w jak beznadziejnej musiał być sytuacji skoro postanowił wyjść na ulice i żebrać.

Czy nasz kraj, rząd może z czystym sumieniem powiedzieć ze dbają o obywateli? Jak im nie wstyd za to że ktoś, kto żył uczciwie cale życie nie ma teraz, za co żyć!. Czy oni myślą o osobach starszych? I czy zdaja sobie sprawę z tego że sami też będą kiedyś starzy i wtedy mogą zostać rozliczeni za przeszłość, kiedy to nie będzie im miał nawet, kto herbaty zrobić.

Dlaczego politycy zamiast troszczyć się o swoich obywateli to udają że cos robią, kiedy to wymyślają jakieś nowe ustawy, które podobno maja być dla nas obywateli a tak naprawdę nikomu nie służą. Zamydlają nam oczy a sami nie maja szacunku do nikogo nawet dla siebie. Gdzie podziało się ich człowieczeństwo?!

To zwierzęta w schronisku maja już lepiej niż nie jeden człowiek. Bo one maja chociaż dach nad głowa, ciepło, zawsze ciepłą miskę i nawet opiekę medyczną.

Ten starszy pan ta cala sytuacja z nim jego słowa, łzy bolą mnie do dziś.

Mam nadzieje że dziś też go spotkam i musze wymyśleć jakiś plan żeby mu pomóc.

Zacznę od małych kroków.

Zostaw komentarz więcej...

No i zaczelo się

przez , 08.wrz.2015, w Wpisy

Raptem po 4 dniach w przedszkolu siedzimy sobie już w domku, bo córka mi się przeziębiła. Ale na szczęście mam nadzieje, że to już koniec osłabienia organizmu i pójdzie jutro do przedszkola.

Ja szukam pracy nadal pragnę już iść do ludzi trochę porozwijać się zawodowo. Myślę tylko czy ktoś mnie przyjmie, kiedy powiem, że mam dziecko, które pewnie będzie chorować i będę musiała iść na opiekę. Lekko świruje już z tego powodu, że nikt nie dzwoni, nikt mnie nie potrzebuje na żadne stanowisko.  Ale staram się być dobrej myśli przecież nie ja pierwsza i ostatnia jestem w takiej sytuacji, ale tak szczerze to bardzo to przeżywam. Już się nie raz katuje myślami, że się tylko do prowadzenia domu nadaje.

Ale wczoraj postanowiłam zrobić coś dla siebie poszłam na siłownie. Przeszłam się wczoraj do pobliskiej siłowni spanikowana i przestraszona, bo przecież wyglądam jak wielka krowa pomyślałam. Oczami wyobraźni widziałam jak ćwiczę na rowerku i pot zalewa moje ciało śmierdzę i wszyscy ze mnie szydzą. No, ale nie było tak źle 20 minut bieżnia, 20 minut rowerek i nawet przeszłam do sali gdzie można było „popakować” i dałam radę, lekko spanikowana w otoczeniu paru mięśniaków troszkę ciężarków na ręce, nogi i od razu człowiek się lepiej poczuł. No od czegoś musze zacząć bardzo bym chciała żeby takie wieczorne wycieczki na siłownię weszły mi w krew będę się jakoś starała motywować.

Po tylu miesiącach bycia house menagerem czas najwyższy zabrać się za siebie, choć pogoda nie nastraja na tego typu aktywność. Z mila chęcią zaszyłabym się pod kołdra z ciepła kawka i pchałabym w swoje ciało tysiąc pysznych pączków z konfiturą z róży i lukrem. Oj czasem siebie nie nienawidzę chyba pójdę do sklepu.

Zostaw komentarz więcej...

DZIEŃ II

przez , 02.wrz.2015, w Wpisy

Córka moja kochana nie śpi od 5 rano no masakra. Wypiera myśl o tym że dziś też idzie do przedszkola mówi że zostaje z mamą. No wiec będzie zapewne „wesoło”. Odnoszę wrażenie że wszystkie inne dzieci idą z uśmiechem na twarzy  do przedszkola a ich mamy nad nimi plączą wiec dlaczego u mnie musi być jak zawsze inaczej.

Zostaw komentarz więcej...

I JUŻ PO

przez , 01.wrz.2015, w Wpisy

Poszłam po Lile do przedszkola przed 12 już na dole słyszałam że płacze. No to będzie rzeźnia pomyślałam. No i była moje dziecko tak o to opisuje pierwsze 2 godziny w przedszkolu:

„mamo płakałam na zjeżdżalni, płakałam jak szłam z panią za rękę po schodach, płakałam jak piłam „ nosz k***a mać.

Po powrocie do domu spała biedna na mnie 4 godziny wgniatając mi wnętrzności z brzucha do kręgosłupa.

Co będzie jutro czas pokaże jutro też 2 godziny w przedszkolu ją czekają.

Wierze że da radę i z czasem się przyzwyczai bo twarda z niej babka jak ja to mówie.

Zostaw komentarz więcej...

I WRZEŚNIA ODCIĘCIE PĘPOWINY PO RAZ II

przez , 01.wrz.2015, w Wpisy

Jest  1 września godzina 7 rano kiedy to pisze moje dziecko idzie dziś pierwszy raz do przedszkola. Na razie na adaptacje na parę godzin dziennie ale od przyszłego tygodnia ruszy już na full time.

Co czuje? Nie mam pojęcia. Z jednej strony się cieszę pójdzie do dzieci ja zacznę szukać pracy uspołecznimy się a z drugiej mam pełno obaw w głowie. A raczej moja wyobraźnia rysuje w mojej głowie jakieś chore scenariusze. Rozmowę z córka przeprowadziliśmy co to jest przedszkole, co tam będzie robić i wydaje się szczęśliwa na myśl o przedszkolu.

Nasza córka już zaliczyła w swoim życiu żłobek i niestety różnie tam bywało i stad pewnie moje obawy a może wszystkie matki tak mają.

Idziemy na 10 dam znać jak było. Trzymajcie za nas kciuki choć mi się coś wydaje że bardziej za mnie trzeba trzymać

Peppa idzie z nami choć jedna odważna.

Zostaw komentarz więcej...

Można sobie na planować:(

przez , 17.lut.2014, w Wpisy

Miał być spacer, plac zabaw a jest chorowanie. Małe wstało z 38 stopniami gorączki wiec zostajemy w domu. Cudowne rozpoczęcie tygodnia.

Tato w pracy się zestresował, że mała chora, ale stanął na wysokości zadania od razu mi pomoc do psa załatwił, bo przecież z nim nie wyjdę jak Lila choruje. Na szczęście ma tylko gorączkę wiec miejmy nadzieje, że to chorowanie się szybko skończy. Skorzystałam z okazji, że mała śpi i tak o to łazienka lśni, kurze pościerane, pranie wstawione mogę się zajmować córka.

Dziś moja mama ma urodziny z tej okazji życzę Ci mamo wszystkiego najlepszego i pamiętaj, że bardzo Cie kocham.

Na dzisiejszy dzień życzę wam wszystkim Zdrowia!! Mamie w szczególności.

Zostaw komentarz więcej...

Czas goni nas cały czas.

przez , 17.lut.2014, w Wpisy

Moje dziecko za parę dni skończy już 9 miesięcy.  Masakra, kiedy to zleciało? Wydaje mi się że dopiero wczoraj wyjęto mi ją z brzucha a ona już za niedługo zacznie chodzić. Tak wiem całe życie zleci mi niewiadomo, kiedy. Wczoraj była niedziela moje małe weekendowe święto, kiedy to Bartek wstaje z małą o 6 rano a mama może pospać ile chce. Przed poczęciem naszego szkraba było to nawet do 11 teraz wszystko trochę się pozmieniało i mama o 8 rano już jest wyspana. Jak to przy niedzieli zaczęłam ją całusem od „męża” i córki a następnie pranie. Tak pranie, bo w weekendy mamy tańszy prąd a wiadomo przy dziecku jest, co prać. Ale plany na ten dzień obejmowały też spacer i choć aura nam trochę nie dopisywała, bo było szaro i wiało to i tak zabraliśmy nasza dwójkę dzieci (córkę i psa) i poszliśmy na spacer.

Dziś miało nastąpić kolejne poznawanie świata mianowicie wizyta na placu zabaw. Nie ma to jak radocha z huśtawki. Zazdroszczę tej naszej życiobiorczyni umiejętności z radowania się małymi rzeczami. I choć my też śmiejemy się i cieszymy razem z nią to jednak w głębi głowy i tak zaraz pukają nam problemy żebyśmy czasem nie zapomnieli o nich, choć na chwile. Ale staramy się w szczególności,  kiedy to na placu zabaw czeka miła niespodzianka w postaci babci i dziadzia. Wtedy to radości z husiania nie było już końca, bo ciągle ktoś inny husial Lile.

W domu po powrocie jak to w domu mama do garów obiad dla dużych trzeba było zrobić, dla malej i dla czworonożnego także. Ojciec do kompa nadal poszukuje nowej pracy, bo coś trzeba w życiu zmienić, aby żyło się lepiej. Na koniec dnia chwila przyjemności łyżwiarstwo figurowe z Sochi to dla mamy a dla taty film Resident Evil. Ale w przerwach na reklamy na szczęście Bartek znalazł czas, aby posmarować me obolałe plecy maścią, bo od dźwigania tych moich 11 kg kochanych (Lila) super mnie bolą pod koniec dnia.

A plany na poniedziałek dzisiejszy są takie że idziemy na spacer skorzystać ze słońca.

Drogie mamy czy w taką zimową wiosnę zabieracie w słoikach, termosach obiad dla swoich pociech żeby zjadły na polu, dworze?(zależne od regionu).

P.S. Wyjazd na narty ustalony jedziemy z dziadkami na parę dni w marcu. Mała będzie mogła pooddychać świeżym górskim powietrzem.  Mam tylko pietra, bo tata niestety zostaje na posterunku i jedziemy same czy dojadę do celu. No, ale jak nie ja to, kto.

Zostaw komentarz więcej...

Nie wygnałam diabła

przez , 26.lis.2013, w Wpisy

Razem z moim partnerem postanowiliśmy nie chrzcić naszego dziecka. Przecież to nasza sprawa i mamy do tego prawo.

Obydwoje jesteśmy ochrzczeni, ale nie praktykujemy swej wiary, nie chcemy brać ślubu kościelnego tylko sam cywilny. Mamy znajomych, którzy wzięli ślub kościelny tylko, dlatego, bo rodzice im kazali a chrzczą dzieci żeby dziadki im nad uszami nie jojczeli, coś takiego dla mnie jest istną masakrą.

A my postanowiliśmy ze kiedyś nasze dziecko samo zdecyduje, w co chce wierzyc. Wkurza mnie tylko, że nasze szkolnictwo jest takie ułomne i zamiast na lekcji religii nauczać o wszystkich religiach świata to nie u nas naucza się tylko o chrześcijaństwie. To, dlaczego przedmiot nazywa się religia? Wszyscy nas pytają a co zrobimy jak będzie mieć komunie? Wymyśliliśmy, że wtedy pojedziemy na mega zajebiste wakacje i koniec, zresztą do komunii iść nie musi a prezenty przyjmie, bo czy to tak teraz nie wygląda? Dzieciaki robią to tylko dla prezentów, nawet słyszałam, że niektóre dzieci są przekupywane prze swoich rodziców żeby zgodziły się pójść do komunii. Dla mnie to masakra.

Ostatnio spotkałam na spacerze dawno niewidziana koleżankę z małym dzieckiem. Zapytała mnie czy już małą chrzciliśmy ja mowie, że my nie chodzimy do kościoła wiec nie będzie chrzczona ( po za tym u nas by nam nikt jej nie ochrzcił, bo nie mamy ślubu kościelnego) a ona mi na to odpowiedziała ze oni tez są niepraktykujący, ale małego ochrzczą, bo tak się robi. Nie wiem czy mieszkam w tak zacofanym mięście czy to kwestia tradycji, że się w Polsce dzieci chrzci nie wiem. Wiem jedno, że mam prawo nie chrzcić mojego dziecka i to jest moja sprawa i nikomu nic do tego.

Zostaw komentarz więcej...

Coraz bliżej święta – wiem zwariowałam

przez , 25.lis.2013, w Wpisy

Zapachniał mi dziś poranek świętami to chyba przez lekki przymrozek. Nie jesteśmy zbytnio religijni, ale święta nie kojarzą mi się z kościołem, ale z chwilką czasu, którą można spędzić ze swoja ukochaną rodziną zatrzymać się na moment i docenić każdego z nich z osobna. Święta moje ukochane święta śnieg, goździki, pomarańcze, jemioła, pyszne zapachy z kuchni, choinka i moja kochana rodzinka. Oczywiście zawsze udawało się nam pokłócić odkąd pamiętam w wigilie z moim bratem jak byliśmy dziećmi taka tradycja:). Ale w tym roku zrobię wszystko żeby te święta były wyjątkowe, bo to będą pierwsze święta z nasza córka. Na tą okazję została zakupiona specjalna mikołajowa sukieneczka a dla taty są uszy renifera. Ja wiem listopad jeszcze a ja tu już Last Christmas.

Wiecie, co cieszę się, co roku jak dziecko, gdy wszędzie widzę ozdoby świąteczne, jarmark z ozdobami i regionalnymi potrawami.

Jak przychodzą święta to zawsze myślę sobie że wyjechałabym gdzieś daleko od tego wariactwa pieczenia, gotowania, sprzątania. Zawsze mi się marzy zobaczyć nasze polskie morze zimą, ale z podkarpacia zawsze jest na to za daleko jeszcze z małym dzieckiem w zimie dość ciężka wyprawa. Ale jak tylko poczuje magie świat to świruje Bartek zawsze stara się mnie hamować, ale jestem wtedy jak w transie piekę, gotuje i mam z tego wielką przyjemność. Dekoruje mieszkanie i mój Misiek zawsze twierdzi że Mikołaj się u nas zrzygał. Ale zawsze mi pomaga, bo wie że uwielbiam święta, śnieg ten czas wspólnie spędzany przy dekorowaniu choinki, pieczeniu, gotowaniu. Uwielbiam z moim mężczyzną lepić pierogi jest w tym naprawdę świetny.

Wiecie, czego tylko nie lubię, że raptem dwa dni po świętach w radiu przestają już grać świąteczne piosenki i kolędy a trąbią tylko jak schudnąć do Sylwestra.  Zapominamy o tej magii, która towarzyszyła nam w przygotowaniach zaczynamy z powrotem pęd za kasa, nie myślimy już tak mocno o rodzinie. A to ona jest najważniejsza teraz to wiem to rodzina daje siłę by żyć w ciężkich chwilach to ona wspiera i dodaje radości.

2 komentarze więcej...

To już pół roku

przez , 22.lis.2013, w Wpisy

Bagatela stało się to już pół roku, kiedy to nasze życie zmieniło się nieodwracalnie o 180 stopni i nawet nie wiem, kiedy ten czas tak szybko zleciał. Niektórzy na pewno są ciekawi, co się zmieniło w naszym życiu, więc może zacznę od początku.

Szykując się na dziecko kobieta musi być pewna swej decyzji, ponieważ to ona odda swoje ciało, umysł  na 9 miesięcy albo dłużej. Przez okres ciąży wszyscy będą koło niej chodzić na palcach znosić humory i zachcianki, chuchać, dmuchać i pytać jak się czuje. Ja od swojej mamy dowiedziałam się, że jak przyjdzie dziecko na świat to wtedy zacznie się Armagedon także na taką zmianę się szykowałam. Wyobrażałam sobie, że nie będę miała, kiedy umyć włosów zrobić makijażu oraz że dres będzie moim ulubionym strojem a gdy będzie do tego czysty to będzie to już szczyt moich możliwości.

W maju stało się to, co było nieuniknione nasza córka wyszła na ten świat. Nie wiem jak w innych szpitalach, ale wychodzenie na ten świat niczym nie przypomina tego z Chirurgów. Ale to temat na osobny post wiec o tym, kiedy indziej. Co się zmieniło we mnie w moim życiu, myśleniu przez te pół roku spytacie? Już odpowiadam.

Przyjście na świat takiego małego terrorysty wcale nie jest takim Armagedonem tylko wymaga od nas organizacji i planów dnia. Ja karmiłam Lili butelką wiec miałam możliwość czasem wyrwania się np. na krótkie zakupy i wtedy Bartek przejmował piłeczkę. Mała stała się oczywiście najważniejsza na świecie. My matki powinnyśmy mieć limit miesięczny na zamartwianie się, bo ja martwię się, kiedy kaszle, ma katar nie chce, aby była chora już raz nas to spotkało i wiadomo nie jest to nic dobrego. Potrafię spać czujnie i na każdy jej dźwięk w łóżeczku otwierać oczy. Cieszę się jak wariatka jak robi kupę i nie ma z defekowaniem problemów. Chwale ja przy każdej okazji np. gdy zaczęła pięknie jeść inne pokarmy niż tylko mleko. Potrafię śpiewać wszystkie piosenki dziecięce byle by tylko bawić się z nią całymi dniami i jak najlepiej spędzić z nią czas. Wycieranie glutów (smarków z nosa) własną ręką nie robi na mnie żadnego wrażenia.  Ze stoickim spokojem przyjmowałam ostatnio wymiociny malej, gdy była chora i cieszyłam się tylko, że wszystko leci na moją klatkę piersiowa a nie na sofę.

Przyzwyczaić się trzeba do tego, że już nikt nie pyta jak mama się czuje (oprócz mojego kochanego Bartka), ale wszyscy pytają jak dzidzia. Stałam się taką maszyna multitulem nie myślałam nawet, że można tyle rzeczy zrobić, gdy dziecko śpi.

Są też cudowne chwile jak to w naturze wszystko się wyrównuje, kiedy mała budzi się i jak tylko nas widzi uśmiecha od ucha do ucha, kiedy śmieje się w niebogłosy jak kiziam ja po brzuszku. Śmieje się, gdy maja jej śpiewa i tańczy dla niej. Uwielbia z tatą oglądać Star Trek i Star Wars.

Ale mimo tego, iż ma dopiero pół roku to dało się z nią pojechać na jednodniowa wycieczkę, na wesele, które całe przespała w wózku, na 2 tygodnie na wakacje nad morze, na weekend w góry. Wszystko zależy tylko od was moi drodzy rodzice i od organizacji, ale wszystko się da. Zycie po dziecku zmienia się, relacje miedzy rodzicami też, bo czasu dla siebie jest mało, więc się go dobrze wykorzystuje.  Dla niedowiarków dodam, iż mamy jeszcze wielkiego psa dalmatyńczyka nasz pierwsze dziecko, który wszędzie z nami jeździ i chodzi staramy się go nie zaniedbywać.

Zostaw komentarz więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...

Archiwum

Wpisy, chronologicznie...